Co robią pszczoły w hospicjum

25.02.2019

Pszczoły dobrze czują się w mieście, a wytwarzany przez nie miód wedug badań jest dużo czystszy, bogatszy i bardziej wartościowy niż z terenów pozamiejskich – mówi Wojciech Domański, opiekun pasieki FHO.

Jak zaczęła się Pana przygoda z pszczołami?

Zwierzętami interesowałem się od dziecka, więc wybór kierunku studiów był naturalny: Zootech­nika na Wydziale Nauk o Zwierzętach na SGGW. Wybrałem specjalizację ze zwierząt małych. Podczas zajęć z pszczelarstwa poznałem lepiej pszczoły i zaprzyjaźniłem się z nimi. Wraz z bra­tem kupiliśmy kilka rodzin pszczół z zamiarem wyprodukowania paru słoików miodu na wła­sne potrzeby. Wyszło ich ponad dwadzieścia i w mgnieniu oka rozeszły się po rodzinie. Jednak, gdy przyszła zima – okres, który weryfikuje umiejętności i wiedzę pszczela­rza – nasze podopieczne padły. Postanowiłem poszerzyć swoją wiedzę w Technikum Pszczelarskim w Pszczelej Woli na Lubel­szczyźnie, najbardziej znanej i prestiżowej szkole w Europie, kształcącej pszczelarzy. Po dwóch latach nauki wiedziałem o pszczołach wiele więcej. Początkowo nie planowałem roz­szerzania działalności związanej z pszczołami. Namówili mnie klienci i rodzina. Zainteresowanych miodem przybywało, więc siłą rzeczy musiałem zwiększyć produkcję. Jednak nadal pozo­staje to w sferze hobby. Produkcja dobrego miodu jest mało dochodowym zajęciem (śmiech). To, co zarabiamy, wystarcza głównie na utrzymanie pasieki.

 

Na czym polega praca pszczelarza?

Pszczelarz od marca do września pracuje przede wszystkim w te­renie, regularnie doglądając pszczół. To delikatne owady i jeżeli warunki panujące w ulu pogorszą się, to pszczoły zaczną choro­wać, uciekną lub zginą. Pozyskiwanie miodu i pyłku pszczelego to zajęcia pracochłonne. Zima to czas na prace konserwacyjne w pasiece – budowę nowych uli, ramek na miód. Zimę pszczoły spędzają w ulach, wygrzewając się w nich. Potrafią wytworzyć i utrzymać w nich temperaturę około 20 stopni Celsjusza, a od połowy stycznia, gdy matka zaczyna składać jaja, nawet 34,5 stopnia. Warto dodać, że pszczoła nie jest w stanie przetrwać w temperaturze poniżej 7 stopni. Dlatego owady te wychodzą z uli dopiero, gdy na zewnątrz jest powyżej 10 stopni, bezwietrz­nie i słonecznie.

 

Dlaczego postanowił Pan wesprzeć FHO? Nie tylko zapewnił Pan nam pasiekę, ale też dogląda w ramach wolontariatu.

Zależało mi, żeby wprowadzić trochę pszczół na teren Ursy­nowa. Mieszkam bardzo blisko hospicjum, które dysponuje zie­lonym terenem, więc pomyślałem, że warto zapytać. Okoliczni mieszkańcy pomysł zaaprobowali i od ponad roku na terenie hospicjum mamy ule i pszczoły.

 

Proszę przedstawić nam FHO-skie pszczoły.

Są to pszczoły rasy Buckfast, którą wyróżnia domieszka genów pszczół włoskich, żyjących w cieplejszym klimacie. Rasa ta szybko się mnoży i dobrze służy przez cały sezon. Matki po­chodzą z najlepszych pasiek zarodowych (hodowli) w Polsce.

 

Czy pszczoły są z natury agresywne? Bać się ich?

Pszczoły w odróżnieniu od większości owadów mają dużo mniejszą tendencję do agresji, ponieważ użądlenie kogoś ozna­cza dla nich śmierć. Żądło pszczoły ma rodzaj zadziora i gdy je w coś wbije, nie jest w stanie go wyciągnąć bez oderwania części odwłoka, co oznacza dla niej śmierć w męczarniach. Jeśli wiemy, jak się z pszczołami obchodzić, zagrożenie dla człowieka jest znikome. Dodam, że użądlenie pszczoły, o ile nie jest się nań uczulonym jest bardzo zdrowe.

 

Co dają nam pszczoły i co by było, gdyby ich nie było?

Pszczoła od wieków uznawana jest za symbol życia. Obliczono, że od momentu, w którym zginie ostatnia pszczoła, ludzkość wy­mrze z głodu po czterech latach. Pszczoły zapewniają naturalne przetrwanie dla ok. 80 procent roślin i to w większości tych naj­cenniejszych dla nas i dla środowiska. Jeżeli tych roślin zabraknie, drastycznie zubożeje dieta, zarówno nasza, jak i zwierząt. Pszczoły zapylają ok. 95-98 procent wszystkich kwiatów. Bez ich pomocy również większość drzew nie byłaby w stanie rozmnażać się. Są w stanie wytworzyć nasiona tylko po zapyleniu przez owady.

 

Mówi się, że pszczołom zagraża wyginięcie…

To prawda. Na szczęście w porę dostrzegliśmy ten problem. Jedną z metod wspomagających zachowanie gatunku jest wykorzy­stywanie pszczół do pracy jako zapylaczy. W krajach wysoko rozwiniętych, jak Francja, Niemcy czy USA, pszczelarze zarabiają głównie na zapylaniu roślin, a miód jest traktowany jako produkt dodatkowy powstający podczas tego procesu. Największym za­grożeniem dla pszczół jest człowiek, a ściślej środki chemiczne stosowane w rolnictwie oraz brak zróżnicowanego i wartościo­wego pokarmu (monokultury rolnicze) Co ciekawe, szkodliwe dla człowieka miejskie powietrze nie oddziałuje negatywnie na pszczoły. Potrafią one w 100% proc. oczyścić miód z metali cięż­kich i pozostałości spalin, za to totalnie nie radzą sobie z chemią rolniczą. Dlatego to właśnie miasto staje się dla nich bastionem, a miód z miasta najlepszym jakościowo. Na skutek działalności człowieka pszczoły cierpią na wiele chorób, z którymi wcześniej nie miały styczności i na które nie są odporne. Dlatego nie ma już pszczół, które nie pochodziłyby z hodowli. O ile na świecie powstaje coraz więcej programów edukacyjnych skierowanych do społeczeństwa, to w Polsce wciąż dla pszczół robimy za mało. Dobrze, że wydano zgodę na hodowanie pszczół w miastach, bo wygląda na to, że przeżyją one jedynie w warunkach miejskich.

 

W jaki sposób możemy pomagać pszczołom?

Planując nasadzenia w ogrodach, wybierajmy rośliny miodo­dajne. Zapewniamy w ten sposób pszczołom pożywienie, a więc i przetrwanie. Ważne, żeby było jak najwięcej różnych rodzajów roślin. Chodzi tu zarówno o drzewa (np. lipy, klony, akacje czy kasztanowce), jak i kwiaty. Im większa różnorodność wśród ro­ślin, tym lepsza i bogatsza jest dieta pszczół, więc i jakość miodu. Jej urozmaicenie wpływa także na długość życia pszczół.

Możemy tak zagospodarowywać przestrzeń, aby było w niej miejsce na ule. Na zachodzie pszczoły w miastach to standard, u nas natomiast to nadal temat nowy, nieznany, wzbudzający nieufność. Warto sygnalizować takie potrzeby administracjom i wspólnotom mieszkaniowym, a nawet władzom lokalnym. Mamy wtedy wpływ na decyzje co do tego, jak będzie wyglądać nasze najbliższe otoczenie.

 

Czy odpowiednio dobrane rośliny mogą posłużyć za karmnik dla pszczół nawet na balkonie?

Jak najbardziej. Ważne, by pamiętać przy zakupie o wyborze ro­ślin lub nasion roślin miododajnych. Kupując środki chemiczne lub nawozy, wybierajmy te, które są przyjazne dla owadów i odpowiednio je stosujmy.

 

A jeśli ktoś ma dwie lewe ręce do roślin?

Niech kupuje miód! Najlepiej z pasieki FHO. Pomoże zarówno pszczołom, jak i pacjentom hospicjum, do czego gorąco zachęcam!

 

Rozmawiała Maja Wiśniewska

Skontaktuj się z nami


Kontakt

Fundacja Hospicjum

Onkologiczne św. Krzysztofa

 

ul. Pileckiego 105,

02-781 Warszawa

 

Tel: +48 (22) 643 57 08

 

fho@fho.org.pl

fho.org.pl

footer_logo

Newsletter

Email: